Uzależnienie od pożyczek: Gdy dług staje się narkotykiem.

Większość ludzi bierze kredyt, bo musi. Brakuje im na pralkę, samochód czy mieszkanie. Ja brałem pożyczki, bo musiałem poczuć ulgę. Pamiętam ten moment, kiedy na telefon przychodził SMS: „Twoje środki zostały wypłacone”. To było fizyczne uczucie ciepła rozlewające się w klatce piersiowej. Przez chwilę czułem się bezpieczny, sprawczy, bogaty. Nie myślałem o tym, że za miesiąc będę musiał oddać dwa razy tyle. Liczyło się tu i teraz. To był mój narkotyk, a aplikacje bankowe były moją strzykawką.

 

Jeśli czytasz ten tekst na stronie fundacji, prawdopodobnie czujesz, że tracisz kontrolę. Że pożyczanie pieniędzy przestało być strategią finansową, a stało się przymusem. Chcę Ci powiedzieć, że to nie jest tylko kwestia „złego gospodarowania pieniędzmi”. To mechanizm uzależnienia, który działa w mózgu dokładnie tak samo, jak alkoholizm czy hazard.

Mechanizm iluzorycznego bogactwa

Wszystko zaczęło się niewinnie. Pierwsza chwilówka na wakacje. Spłaciłem ją w terminie. Pomyślałem: „To proste, system działa”. Mój mózg zapamiętał ten schemat: masz problem (smutek, stres, nudę)? Weź pożyczkę, kup coś sobie, poczuj się lepiej. Z czasem przestałem pożyczać na konkretne cele. Pożyczałem, żeby mieć pieniądze na koncie. Sam widok dostępnego salda dawał mi fałszywe poczucie wartości.

Zacząłem żyć w dwóch rzeczywistościach. W pracy byłem uśmiechniętym kolegą, w domu – wrakiem człowieka, który nerwowo odświeżał strony internetowe parabanków, szukając firmy, która jeszcze nie wpisała mnie do BIK. To jest właśnie sedno uzależnienia od pożyczek: kompulsywne poszukiwanie gotówki, mimo świadomości tragicznych konsekwencji.

Spirala kłamstw i wstydu

Najgorszy w tym nałogu jest wstyd. Alkoholika zdradzi zapach, narkomana wygląd. Dłużnik może ukrywać się latami. Ja stałem się mistrzem manipulacji. Przechwytywałem listy z ponagleniami, zanim żona wróciła z pracy. Zmieniłem hasła do konta, żeby nikt nie zobaczył historii operacji. Kłamałem, że dostałem premię, kiedy tak naprawdę wziąłem kolejną pożyczkę na spłatę poprzedniej.

To jest moment, w którym pętla się zaciska. Bierzesz kredyt A, żeby spłacić kredyt B, ale brakuje Ci na życie, więc bierzesz kredyt C. Matematyka przestaje istnieć. Liczy się tylko przetrwanie do pierwszego. Izolujesz się od ludzi, bo boisz się, że ktoś zapyta o pieniądze. Każdy dzwonek telefonu wywołuje atak paniki, bo myślisz, że to windykator. Żyjesz w ciągłym stanie oblężenia we własnej głowie.

Dno to dopiero początek odbicia

Moje dno przyszło w dniu, w którym odmówiono mi pożyczki nawet w najdroższej firmie „bez BIK”. System powiedział „stop”. Nie miałem za co kupić jedzenia, a wierzyciele dobijali się drzwiami i oknami. Musiałem stanąć przed rodziną i powiedzieć: „Jestem bankrutem. Mam 200 tysięcy długu i nie wiem, na co to wydałem”.

To był najtrudniejszy dzień w moim życiu, ale paradoksalnie – pierwszy dzień wolności. Kiedy sekret ujrzał światło dzienne, przestałem musieć kłamać.

Jak leczyć uzależnienie od długu?

Wyjście z tego nałogu wymaga działań na dwóch frontach: finansowym i psychologicznym.

Po pierwsze, musiałem oddać kontrolę nad finansami. Dokładnie tak, jak alkoholik nie powinien trzymać w domu wódki, ja nie mogłem mieć dostępu do konta. Moją kartę przejęła żona. Dostawałem wydzieloną gotówkę na bilet i kanapkę. To było upokarzające dla dorosłego faceta, ale konieczne. Odciąłem sobie możliwość wzięcia kolejnej chwilówki jednym kliknięciem.

Po drugie, terapia. Musiałem zrozumieć, jaką dziurę emocjonalną zasypywałem pieniędzmi. Czy to była niska samoocena? Poczucie bycia gorszym? Chęć zaimponowania innym? Terapia uzależnień pozwoliła mi oddzielić moją wartość jako człowieka od stanu mojego konta. Zrozumiałem, że jestem wartościowy nawet wtedy, gdy nie mam grosza przy duszy.

Życie po spirali

Dziś spłacam swoje długi. To proces powolny i bolesny. Część umorzono w upadłości, część spłacam w ratach. Ale najważniejsze jest to, że odzyskałem spokój. Nie budzę się w nocy z krzykiem. Nie boję się listonosza.

Jeśli czytasz to i myślisz „to o mnie”, nie czekaj na cud. Kolejna pożyczka Cię nie uratuje, ona tylko pogłębi dół. Prawdziwy ratunek zaczyna się od słowa „pomocy”. Zgłoś się do fundacji, idź na terapię, powiedz bliskim. Długi to tylko cyfry. Można je spłacić, umorzyć, zrestrukturyzować. Ale życia spędzonego w strachu nikt Ci nie zwróci. Masz prawo zacząć od nowa.

Zostaw kontakt, a oddzwonimy!

Jeśli ktoś Ci bliski ma problemy związane z uzależnieniami bądź traumami lub Ty czujesz się przytłoczony nawarstwiającymi się problemami, zgłoś się po pomoc. Nie czekaj, wypełnij formularz.

Imię i nazwisko

Pomorskie Stowarzyszenie Profilaktyki Uzależnień (PSPU) koncentruje się na zapobieganiu i walce z uzależnieniami.

Kontakt

POMORSKIE STOWARZYSZENIE PROFILAKTYKI UZALEŻNIEŃ 

NIP: 9571089908

Copyright © 2023. Wszelkie prawa zastrzeżone.